Konturówki w kolorach karmelu to ostatnio największy HIT jeśli chodzi o makijaż ust. Nie dziwie się! Sama kocham efekt ust obrysowanych kredką w kolorze toffi, wypełnionych dużo jaśniejszą pomadką. Na myśl przychodzą tutaj lata 90 i brązowe, agresywnie obrysowane usta ale do efektu jaki dziś osiągamy i jakiego pożądamy na szczęście jest jeszcze daleko :)
W KOŃCU KARMELOWE KREDKI W ROZSĄDNEJ CENIE!
Powiem zupełnie szczerze że te kredki spadły mi z nieba! Od długich miesięcy szukam konturówek w takich odcieniach. Na rynku wbrew pozorom jest ich pełno ale niestety bardzo ciężko o konturówkę w ładnym delikatnym brązie - nie brązowo-różowym, brązowo-sinym albo pomarańczowym.
Jasne, firmy wysokopółkowe mają ich aż nadto ale ja jednak zawsze szukam czegoś w rozsądniejszej cenie. I tutaj chyba znalazłam! Na stronie MIYO pojawiły się kredki, które bardzo przyciągnęły moją uwagę - myśle że nie tylko moją sądząc po komentarzach na Instagramie firmy.
W ofercie dostaniecie aż 5 odcieni konturówek - możecie kupić je pojedynczo lub w zestawie. Koszt jednej to 12,99, a całego zestawu 49,99. Ja jak widzicie zdecydowałam się na cały set.
Jeśli chodzi o kolory to znajdziecie tutaj właściwie wszystkie odcienie brązów - od tych chłodniejszych po cieplejsze. Z łatwością dobierzecie odpowiedni kolor do danej karnacji.
Kolory: nr 01 Cinnamon - mój ulubiony z całego zestawu - idealny brąz w kolorze mlecznej czekolady. Będzie dobrze wyglądał na średnich karnacjach. Nr 02 Toffee - to właściwie nie brąz a łosoś. Bardzo uniwersalny kolor, idealny na codzień. Nr 03 Walnut - najcieplejszy ze wszystkich - rudy odcień - piękny do zielonych oczu i rudych włosów. Nr 04 Cocoa - brąz idealny, ciemny neutralny odcień brązu. bardzo uniwersalny. Nr 05 Nougat - kolejny już bardzo codzienny kolor. Idealny dzienniaczek - najjaśniejszy ze wszystkich, najbardziej delikatny.
Równie ważna jak kolor jest oczywiście konsystencja kredek. Bardzo rzadko zdarza się aby kredki w takiej cenie były tak miękkie i aksamitne. Idealnie suną po ustach, są jak masełko. Pigment nie jest mega mocny ale moim zdaniem w zupełności wystarczający.
Wykończenie kredek jest całkowicie matowe - nie posiadają żadnych drobin.
Czy warto?
Jasne że warto! Nawet patrząc na cenę - nie kupcie konturówek w lepszych kolorach i tej cenie :)
Na koniec podam jeszcze jeden plus - coś pozornie nieistotnego ale bardzo przydatnego. Nazwy - w większości kredek numery lub nazwy są podane tylko na folii ochronnej, która jest na nowych kredkach. W momencie ściągnięcia folii tracimy kompletnie wiedzę na temat koloru czy numeru - sama niejednokrotnie się z tym spotykałam. Po wykończeniu kosmetyku ciężko było dokupić identyczny odcień nieznając nazwy. Tutaj nie mamy tego problemu - nazwy są przede wszystkim na samej kredce. Ogromny plus za to!
Ale żeby nie było tak kolorowo podam tez jeden minus - szkoda, że kredki są klasycznie strugane - nie wykręcane automatycznie. Może się czepiam i pewnie tak jest ale osobiście wole kredki automatyczne :) Z prostego powodu - nie ma ryzyka (lub jest zdecydowanie mniejsze), że kredka połamie się podczas jej temperowania. To szczegół ale moim zdaniem dość ważny :)