Loreal - True Match Nude - serum koloryzujące

 


Wiosna jest już z nami więc przyszedł czas na zastąpienie zimowych, ciężkich podkładów czymś zdecydowanie lżejszym. Dziś w kilku słowach opowiem o moim nowym odkryciu :) Jeśli są tutaj fanki lekkich formuł to ten post jest zdecydowanie dla Was. 

Czy ten produkt może zastąpić klasyczny podkład ? Jak wygląda jego formuła i trwałość? 

SERUM CZY PODKŁAD?

O to jest pytanie. Niby serum ale jednak podkład. Produkt o innowacyjnej formule, która ma za zadanie jednocześnie pielęgnować i wyrównywać koloryt skóry. W swoim składzie na 1% kwasu hialuronowego. 

Serum stosowane regularnie przez 6 tygodni zapewnia o 8% jędrniejszą
i o 18% gładszą skórę1. Z każdym kolejnym użyciem widać poprawę kondycji cery.

 Produkt jest zupełnie bezzapachowy. Sprawdzi się dla każdego rodzaju skóry. Ma być jak druga skóra.

KOLORY, KONSYSTENCJA, OPAKOWANIE

Cała gama kolorystyczna zawiera 4 kolory: 0.5-1 Very Light, 2-3 Light, 3-4 Light Medium, 4-5 Medium. Sama posiadam dwa najjaśniejsze odcienie i muszę przyznać, że kolory są naprawdę bardzo dobre. Ładnie dopasowują się do kolorytu cery i ładnie na niej leżą. Podkład zawiera drobne błyszczące drobinki, które maja nadać skórze odświeżenia i lekkości. 

Konsystencja jest bardzo płynna, wodnista, lekka. Mocno wpijają się w gąbkę do podkładu więc niestety podkład będzie mniej wydajny jeśli to właśnie gąbki używacie do jego nakładania. 

Opakowanie jest szklane, wysokiej jakości. Niestety produkt nie zawiera pompki tylko pipetę. Niestety ponieważ jest to moim zdaniem bardzo niewygodne. Po pierwsze dlatego, że po wyciągnięciu pipety z buteleczki zostaje na niej sporo produktu i przy ponownym włożeniu jej do butelki spora jego część zostaje na gwincie i niestety wszystko spływa po opakowaniu. Po drugie - nie jesteśmy w stanie wykończyć podkładu do zera - pipeta nie wyciągnie niestety wszystkiego. 

JAK TO WYGLĄDA W PRAKTYCE?

Otóż wygląda to bardzo dobrze! Przyznam że podchodziłam do tego produktu dwa razy - za pierwszym spisałam go na straty bo wydawał się żaden - ani krycia, ani nawilżenia. ALE! Dałam mu drugą szanse i teraz go uwielbiam :) Co więc się zmieniło? Za pierwszym razem potraktowałam go jako typowe serum. Za drugim jak typowy podkład. Nałożyłam go gąbką - pierwsza warstwa bardzo delikatnie kryje, jest do lekkie krycie odpowiednie dla osób, które maja prawie idealną cerę i tylko chcą wyrównać koloryt. Po drugiej warstwie dzieje się magia! Krycie robi się średnie - w zupełności wystarczające na dzień. Zmienia się też formuła - z lekkiej, lejącej robi się bardziej zastygająca. Podkładu praktycznie nie czuć na twarzy. I faktycznie tak jak opisuje producent - jest jak druga skóra! Kolejny plus - przepięknie wyrównuje pory. Przyznam się bez bicia, że mało który podkład daje u mnie taki efekt. 

Jeśli chodzi o trwałość to tutaj również zostałam zaskoczona - podkład wytrzymał w nienaruszonym stanie ponad 11 godzin! Lekko wyświecił się na czole ale u mnie strefa T zawsze tak wygląda. Jestem bardzo zaskoczona, że SERUM do twarzy potrafi coś takiego :)